piątek, sierpień 11, 2006

Marzenie nr 1

Marzenia są piękne, szczególnie takie...

wtorek, sierpień 08, 2006

Dzieciaki 0:1

Po wielu tygodniach szukania w końcu jest: Toddler Keys. Dzięki temu dobrodziejstwu mam w końcu mniej stresów, jak dzieciaki zostają sam na sam z komputerem i wyrażają swoje emocje uderzając w klawisze.

Kompromis

Już prawie zapomniałem o Kubuntu, kiedy dostałem paczkę z płytkami 6.06. No cóż? Instalujemy znowu?
Po ostatnim dzieleniu dysku jeszcze do dzisiaj mam przykre wspomnienia (Kubuntu z Xp nie lubią się za bardzo), tak więc postanowiłem zrobić to inaczej.

Sprawdziłem wolne miejsce na dysku, ok, gra, spróbujmy. VirtualPC i po około 30 minutach miałem już swojego nowe Kubuntu: bez stresów, bez dzielenia talerzy, bez ... dźwięku ;-(
No tak, moim ulubionym programem w KDE był Amarok, teraz milczący Amarok ;-(
Nie można mieć wszystkiego, ten kompromis był trudny do wypracowania, ale i tak odmrożone Kubuntu w 20 sekund nawet pod XP to super sprawa.

środa, marzec 01, 2006

Przeglądarek ci u nas dostatek...

Mieć wybór to fajna sprawa. W Kubuntu mamy się do przeglądania Konqueror-ka. Dostęp do dysku, dokumentów, internetu, żyć nie umierać. Do czasu...

Akt pierwszy - Logujemy się do banku
Wpisujemy w Konqueror-ku www.pekao24.pl i czytamy: "Korzystanie z serwisu PekaoInternet wymaga innej wersji przeglądarki". Brr, no tam, zainstalujemy sobie Operę, ma zapisy sesji, będzie fajnie.
Tak więc od tej pory mamy przeglądarkę Konqueror a do banku wchodzimy sobie Operką.

Akt drugi - Logujemy się do pracy
Wpisujemy w Konqueror-ku adres firmowego portalu, wpisujemy hasełko do domeny i czytamy komunikat: "Uwierzytelnienie nie powiodło się, spróbować ponownie?", no i naciskanie guzika nie rozwiązuje naszego problemu. No, na szczęście mamy Operkę, wpisujemy w Operkę i czytamy następny komunikat, a właściwie nie czytamy, bo Operka ciągle pyta nas o hasło. Brrr, no co tam, zainstalujemy sobie Firefox-a.
Tak więc od tej porty mamy Konqueror a do banku wchodzimy sobie Operką, a do pracy wchodzimy sobie Firefox-em.

Mieć wybór to fajna sprawa, ale ile trzeba zapamiętać!!!

Kocham swojego admina

Mój admin to potrafi mnie zmotywować. Wie, co tygrysy lubią najbardziej. Ostatnio zamarzyło mi się posiadanie nagrywarki DVD, płyt CD się nazbierało, szukanie czegokolwiek zamieniało się w żonglerkę płytami i nieustannymi operacjami eject z trybie konsoli.
Tak więc po przedstawieniu sprawy nagrywarki, po 48 godzinach była już na moim biurku.
No to zabieramy się za kopiowanie. Włączam Kubuntu, nagrywarka znaleziona bez problemów, K3b testowo wypalił poprawnie płytę DVDRW (sknera:-)), czyli wszystko powinno być ok.
Płyta numer 4, pełna moich dokumentów, wypalona pod Windą i Konqueror zaczyna mi pokazywać krzaczki "?" zamiast łóźś. Googlujemy, goooooglujemy i nic.
Pewnie coś z codepage - pomysłał Prosiaczek, ale nie to:-), nic się nie kopiuje, wkurzamy się (22:20) a tu nic do przodu, płyty czekają, no już prawie "uruchom ponownie" i łapiemy Windę, aż tu nagle przypomniałem sobie o iocharset (geniusz)!
Po dodaniu do standardowego wpisu fstab iocharset=utf8 moim oczom ukazał się zaginiony polski alfabet "ĆŚŁÓŹŻ".
Jak ja kocham te literki!!!

piątek, luty 17, 2006

Wkurzający kaczor

Urlop z Kubuntu Dapper Drake to wojna nerwów. Trzeba uważać, za bardzo się nie starać doprowadzić wszystko do ładu, bo może być nieciekawie. Początek był bajkowy, dysk SD, dysk USB (obudowa za 20 zł + stary dysk 2,5 cala), wszystko chodzi i śpiewa.
Jak to zwykle było, zapragnąłem mieć dostęp do wszystkich dokumentów na drugiej partycji. Po przerobieniu jej z NTFS na FAT32 rozpoczęła się historia z prawami do zapisywania.
Zastosowanie rady z forum.ubuntu.pl dało radę i przez chwilę było pięknie.
Przez chwilę, bo potem zaczęły się problemy. No więc tak w fstab wszystko ustawione jak powinno, a przy starcie mamy partycje podłąconą, ale za chiny nie da się nic tam zapisać.

No to standardowo:
umount /media/dokumenty
mount /media/dokumenty
sprawdzamy czy mamy prawa
cd /media/dokument
mkdir mm
no i się udaje :-)

No to potem już ładnie graficznie Konqueror-em wchodzi do media/dokumenty, prawy klawisz myszki a tam brak Utwórz->Nowy...
Tak więc sprawa upadła, potem ustawiałem jeszcze kilkanaśnie różnych wpisów w fstab i albo coś jest skopane w Konquer-ze albo znowu działa sobie cicho jakiś demonik i zmienia moje ustawienia.

Urlop z Kubuntu to fajna sprawa, zawsze jest coś co trzeba naprawić, ulepszyć, doprowadzić do perfekcji a potem apt-get upgrade i mamy nowe problemy :-)

"Kochaj mnie, mimo wszystko" śpiewa sobie Hey na nowej płycie Echosystem i tak to z Kubuntu jest.... kocham, mimo wszystko...

AKTUALIZACJA: Kaczor niech się czuję przeproszony, KDE też, po prostu na mojej partycji FAT32 pojawiły się błędy i Kubuntu ostrożnie przełączało sobie ten dysk w tryb read-only. Chodzi, gra i śpiewa!!!

środa, luty 08, 2006

Uparty jestem

No ładnie, znowu zainstalowałem sobie Ubuntu.
I znowu po kilkumastu minutach musiałem rozpocząć migracje w stronę wersji beta. I tak pojawił się u mnie Dapper Drake.
Od początku było ciekawie, standardowe problemy z siecią, chwila na przypomnienie sobie ulubionych ustawień sprzed 6 miesięcy (pamięć jeszcze działa).

A potem przyszła pora na pierwsze zaskoczenie: w nowym jądrze pojawiła się obsługa mojego czytnika kart pamięci SD!!!
Długo byłem w szoku i z niedowierzaniem klikałem tą ikonkę UBUNTUMANSD. Po kilkugodzinach nastąpiła kolejna migracja, tym razem w stronę Kubuntu, bo coś Gnome było za bardzo znane.

Czy kiedykolwiek modliłem się do płyty CD?
Tak, zaklinałem ją na wszystkie sposoby.

O co chodzi?
Otoż instalując Ubuntu miałem jeszcze 5 kompletów płyt, jakie przyszły pocztą, piękne czerwone pudełka. Piękne pudełka, którymi mój syn uwielbiał się bawić i tak instalowanie systemu trwało kilkagodzin, żoglowanie płytami nie miało końca (wszystkie sektory nie mogą być zniszczone na wszystkich płytach?).

Na razie wszystko gra, obsługa sieci przez Wifi z małymi problemami, ale jest dobrze. Tak sobie więc siedzę z tym Kaczorem i piszę.

czwartek, listopad 03, 2005

I'am still alive

Trochę zaniedbałem swojego bloga. Wydaje wersji końcowych Breezy spowodowało u mnie lekki zastój. Zawiodłem się na Kubuntu. Co jak co, ale problemy w konfiguracją sieci mnie dobiły. Do tego jajo które ma Kubuntu nie lubi mojej karty sieciowej, muszę więc się wspierać dodatkową kartą PCMCIA.
Mam nadzieję, że po uruchomieniu w końcu sieci WiFi w mieszkaniu przestanę się tak żalić i napiszę optymistycznych kilka słów na temat Wifi w Kubuntu.

czwartek, październik 20, 2005

Chciałeś betę to masz...

Niecierpliwie czekałem na pakiety z nowym KDE 3.5 beta2. Wczoraj nadszedł ten dzień. I chyba za dużo oczekiwałem. Nie widać żadnych większych zmian w porównaniu z betą1, a raczej trochę więcej błędów:

  • na pulpicie KDE miałem ikonki z dyskami, w nowej becie po najechaniu myszą na jakomkolwiek ikonkę na pulpicie wywala się KDE Desktop (czarno się robi i wczytuje się od nowa), jedyne rozwiązanie to wyłączyć w ustawieniach Pulpitu pokazywanie ikonek;
  • media:/ w Konquercie nie pokazują żadnych moich urządzeń przechowywania danych, jedyne rozwiązanie to wyłączyć HAL-a w ustawieniach "Urządzeń przechowywania danych";
  • nadal wywala się graficzne ustawienie sieci (Gnome wróć?);
  • wylogowanie się z KDE do KDM-a powoduje u mnie brak możliwości wpisywania jakichkolwiek znaków, pozostaje tylko wyłączyć system i zalogować się od nowa;

Jednym słowem bardzo chętnie wróciłbym do KDE 3.4.3 w którym 2/3 moich problemów nie było, tylko nie mogę znaleźć optymalnego rozwiązania powrotu (oprócz ponownej instalacji Kubuntu). Ale ... i tak warto mieć Kubuntu.